Orly Velvet Kaleidoscope – recenzja, swatche i zdobienie

Orly Velvet Kaleidoscope

Dzisiejszy post poświęcony będzie pięknemu lakierowi Orly Velvet Kaleidoscope z kolekcji Velvet Dream.
Długo dumałam którą z nowości Orly użyć jako pierwszą, bo wszystkie bardzo przypadły mi do gustu kolorystycznie, ale ostatecznie moja miłość do błyskotek wygrała i padło na Velvet Kaleidoscope. Zapraszam zatem na recenzję.

Kolor

Orly Velvet Kaleidoscope to kolor, który od razu zwraca na siebie uwagę. Strasznie ciężko go opisać, bo to odcień zmieniający oblicze w zależności od światła i kąta patrzenia. Mamy tu całą masę gliteru mieniącego się na złoto, brąz, róż, a nawet miedź. Cudo.

Pewnie część z Was zauważy podobieństwo do starszego Orly Space Cadet, ale ten ma zdecydowanie lepsze krycie. Efekt końcowy jest dość podobny, ale Velvet Kaleidoscope spokojnie można nosić solo (3 warstwy), zaś Space Cadet lepiej spisuje się na bazie.

 

Orly Velvet Kaleidoscope

Orly Velvet Kaleidoscope – formuła

 

Formuła tego lakieru jest bardzo przyjemna. Do pełnego krycia potrzeba co prawda 3 warstw, ale malowanie jest totalnie bezproblemowe, a czas schnięcia całkiem dobry.

Rzadko o tym wspominam, ale dużym plusem lakierów Orly jest też ich skład.

Nie wiem czy wiecie, ale ich formuła pozbawiona jest DBP (Ftalan dibutylu),12free formulaToluenu,
Formaldehydu, kamfory, MEHQ, żywicy formaldehydowej, parabenów, glutenu,
składników pochodzenia zwierzęce-go, Ethyl Tosylamide, Ksylenu i MIT (Metyloizotiazolinon).  Orly nie testuje też swoich produktów na zwierzętach!

 

 

Jedyną wadą tego lakieru jest dla mnie zmywanie. Musiałam go niestety odmaczać jak glitter.
Poza tym jestem z niego baaaardzo zadowolona. Uważam, że jest piękny. Zarówno solo, jak i przyozdobiony 🙂
Poniżej macie zdjęcia 3 warstw bez topu, zrobione w dziennym świetle.

Orly Velvet Kaleidoscope

Orly Velvet Kaleidoscope

Orly Velvet Kaleidoscope

Orly Velvet Kaleidoscope

 

Jak to ja, musiałam oczywiście jakoś go przyozdobić. Nie żeby sam w sobie ten lakier nie był strojny, ale znacie mnie.. Stemple muszą być 😉

Wybrałam sobie wzór z płytki Lina Let’s Doodle (recenzja za jakiś czas). Odbiłam go bielą stemplową Twinkled T, która jak dotąd jest moim faworytem jeśli o biel chodzi, bo ma świetną pigmentację i idealnie współpracuje z clear stamperami.
Kwiatki pokolorowałam lakierami Orly: Road Trippin, Sea You Soon i For the First Time.  Klikając w nazwy przejdziecie do recenzji poszczególnych kolorów 🙂

Początkowo nosiłam ten mani w wersji błyszczącej, potem zmatowiłam.
Jak Wam się podoba?

Orly Velvet Kaleidoscope ozdobiony wzorem z płytki Lina Let's Doodle
Orly Velvet Kaleidoscope ozdobiony wzorem z płytki Lina Let's Doodle

Orly Velvet Kaleidoscope ozdobiony wzorem z płytki Lina Let's Doodle

Lakiery Orly możecie kupić na stronie
Zapraszam też na profil firmy na Facebooku oraz na Instagramie

PODOBNE POSTY

8 komentarzy

  1. Mix stylów – wysoce ozdobnego lakieru podstawowego, takiego na galę oscarową z ludowym, prostym motywem w takiej tez kolorystyce jest ryzykowne. Patrzę i patrzę i…nie wiem co mam myśleć. Ciekawe, ale nie miałabym odwagi. Mistrzostwo wykonania!

    1. To fakt. Prostych, takich oczywistych zdobień jest masa, dlatego ja często staram się kombinować z nietypowymi połączeniami. To ryzykowne. Fakt. Raz wychodzi lepiej, raz gorzej, ale co tam.. Moim zdaniem warto próbować takich dziwnych połączeń, bo można coś ciekawego stworzyć, a i bardziej w pamięć zapadają takie “dziwolągi” 😉

  2. Sam w sobie jest śliczny, ale w wersji matowej z kwiatkami podoba mi się jeszcze bardziej! Zaciekawiłaś mnie tą bielą do stemplowania. Mój obecny Konad niedługo wyzionie ducha i zastanawiam się co kupić jako następne. Tylko Twinkled pewnie drogi i trudno dostępny :/

    1. Powiem Ci, że póki co jestem z tej Twinkled T mega zadowolona. Jak dotąd to najlepsza biel jaką miałam. Co dziwne jest bardzo luźniutka, a mega napigmentowana. Niestety bezpośrednio od producenta nie da się kupić ze względu na ograniczania wysyłania lakierów z USA do nas (tak mi napisali), ale można je dostać w Hypnotic Polish. Są po $8, wysyłka przy 4 sztukach nie była też tragicznie droga z tego co pamiętam. Ja wzięłam sobie 2 białe, czerń i złoto. Muszę się wreszcie zebrać i zrobić o nich post..

      Ps. Dziękuję :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *