Tarte Treasure Box Collector’s Set – recenzja

Hej.
Dziś będzie dla odmiany coś niepaznokciowego.
Nie wiem czy wiecie, ale poza lakierami, mam też mega bzika na punkcie kosmetyków w ogóle, a zwłaszcza podkładów i cieni  😀

Na markę Tarte chorowałam od dawna, ale jakoś tak nie było mi po drodze, zwłaszcza że u pośredników, którzy ją do Polski ściągają, marże są bardzo duże. Dlatego gdy na koniec roku marka ogłosiła ogromne wyprzedaże, aż do 70% (niestety z wyłączeniem słynnego korektora Shape Tape), zaczęłam polować. Wbrew pozorom nie było łatwo, bo przy takich wyprzedażach produkty znikały w mgnieniu oka, ale ostatecznie udało mi się kupić kilka rzeczy, w tym ten cudowny, limitowany zestaw świąteczny, który zaraz Wam pokażę.

Miałam pewne obawy czy się na niego decydować, bo o ile regularne produkty Tarte mają mega dobre opinie, to sety świąteczne często były opisywane jako gorsze jakościowo, ale po przeczytaniu wielu recenzji stwierdziłam, że zaryzykuję i oto jest 🙂

Tarte Treasure Box Collector’s Set

 

Tarte Treasure Box Collector's Set

Ten zestaw niesamowicie cieszy oko. Szata graficzna jest piękna. Po otwarciu palety, naszym oczom ukazują się skarby ukryte w jej wnętrzu. Po prawej stronie mamy bronzery, róże i rozświetlacz, na środku cienie, a po lewej, w zamykanym schoweczku z lusterkiem, maskarę, eyeliner i pomadkę (szczegóły poniżej).
Moim zdaniem jest to paleta kompletna, która pozwoli nam stworzyć makijaż niemal od A do Z.

W jej skład wchodzą:

– 24 cienie Amazonian Clay (0,7g każdy) – w tym 11 matowych i 13 błyszczących
– 2 róże Amazonian Clay (3g każdy)
– 2 bronzery Amazonian Clay (3g każdy)
– rozświetlacz Amazonian Clay (6g)
– pełnowymiarowy eyeliner Sex Kitten (0,2g)
– wersja mini mascary Lights, Camera, Lashes (4ml)
– wersja mini pomadki w płynie Tarteist Quick Dry Matte Lip Paint w kolorze GRAND (1 ml)

 

Cienie

To moje pierwsze kosmetyki Tarte, więc porównania nie mam, ale mogę Wam powiedzieć, że cienie są cudowne. Mają świetną pigmentację, ładnie się blendują i na moim oku trzymają przez wiele godzin. Przy niektórych kolorach, zwłaszcza tych ciemnych, wystarczy końcóweczką pędzla dosłownie dotknąć cienia, by wystarczyło na przyciemnienie całego zewnętrznego kącika oka.

Niektóre z nich lubą się trochę osypywać, trzeba o tym pamiętać i nabierać je delikatnie, ale mi nie sprawia to już żadnego problemu. Nauczyłam się z nimi pracować.
Na plus fakt, że mamy tu przeźroczystą przekładkę, dzięki której przy złożeniu palety cienie nie mieszają się z różami i bronzerami.

Cienie można podzielić na dwie części. Górne trzy rzędy to część ciepła, dolne trzy zaś chłodna. Dzięki temu każdy znajdzie coś dla siebie, a paleta robi się niezwykle uniwersalna.
Mamy tu maty, cienie błyszczące i metaliczne. Są kolorki przejściowe idealne do załamania powieki, są jaśniutkie do łuku brwiowego, błyszczące na całą powiekę i ciemne do przyciemnienia zewnętrzynych kącików, w tym też świetna matowa czerń. Autentycznie wszystko czego mi potrzeba.

Zerknijcie na zbliżenie obu części (fotki niestety w sztucznym świetle).

Tarte Treasure Box

 

Moi faworyci z tej części palety, to zdecydowanie Bazaar i Artisan– obłędnie wyglądają na całej powiecie, Whirl którego uwielbiam do załamania oraz Palace i Scenic, o powalającej pigmentacji, których odrobineczka przepięknie przyciemnia zewnętrzny kącik oka. No i cieplutki, rudy brąz –Awe.
Cała lewa strona, to z kolei idealne kolorki do delikatnych makijaży dziennych.

 

Tarte Treasure Box

 

Część “chłodna”  to znów idealny mix matów i połysku, cieni jaśniejszych i tych bardzo intensywnych, ciemnych.
Z tych błyszczących najbardziej lubię odcienie Lantern, Odyssey, Tempt i Legend. Są piękne. Caravan cudownie sprawdza się w załamaniu, podobnie jak Emporium. Oczywiście nie sposób nie wspomnieć o matowej czerni, czyli Wayfarer. Jedyny kolor, do którego mogłabym się przyczepić to Adventure, czyli bardzo ciemny granat, który w użyciu przypomina czerń, nie widać dużej różnicy na oku.
Poza tym jednym drobnym minusikiem, jestem z cieni mega zadowolona i nie ma tu żadnego, którego bym nie używała.

Zobaczcie na swatche w świetle dziennym, bez żadnej bazy, na suchej skórze.

Tarte Treasure Boxod lewej: Utopia, Cloud 9, Bazaar, Awe, Trinket, Tales, Whirl, Scenic, Culture, Craft, Artisan, Palace

Tarte Treasure Boxod lewej: Quest, Caravan, Lantern, Wayfarer, Joyride, Odyssey, Souvenir, Adventure, Globe, Emporium, Tempt, Legend

 

Róże, bronzery, rozświetlacz

Teraz zerknijmy na prawą stronę palety.

Tarte Treasure Box

Mamy tu dwa bronzery, w dość ciepłych tonacjach. Jaśniejszy – Navigate, jest matowy i u mnie super sprawdza się do ocieplania twarzy, i ciemniejszy – Excursion z bardzo delikatnym połyskiem, który o dziwo, nawet u mnie sprawdza się do konturowania. Ich pigmentacja jest bardzo fajna, trzeba nabierać je oszczędnie, bo można sobie zrobić plamy.

Dwa róże to Perk – jaśniejszy, delikatnie brzoskwiniowy, o matowym wykończeniu, a także Wish, chłodniejszy,  matowy róż.
Oba mają dobrą pigmentację, ładnie się nakładają, dając subtelny efekt na twarzy i trzymają godzinami.

Najgorzej wypada tutaj rozświetlacz – Wanderlust. Kolorek ma ładny, taki szampański, ale jest po prostu trochę słabiej napigmentowany. Na mojej jasnej karnacji jest widoczny, ale efekt jest subtelny. Wiem, że wiele dziewczyn na niego narzeka z tego właśnie powodu.

od lewej: Perk, Wish, Navigate, Excursion, Wanderlust, Sex Kitten, Grand

Eyeliner, pomadka, maskara

 

Do omówienia zostały już tylko ukryte z lewej strony skarby, czyli eyeliner Sex Kitten, maskara Lights, Camera, Lashes i pomadka w płynie.

Ja sama dość rzadko po sięgam po eyelinery, ale przetestować go przetestowałam. Sex Kitten to wysuwana dość miękka, żelowa  kredka, która na drugim końcu ma taką gumkę do rozcierania, a wewnątrz ukrytą jeszcze mini temperówkę. Z tego co widzę na stronie Tarte, to chyba jej przeznaczeniem jest raczej zagęszczanie rzęs i nakładanie na linię wodną aniżeli malowanie precyzyjnych kresek i to by się zgadzało, bo końcówka do najprecyzyjniejszych nie należy 😉
Pigmentacja natomiast jest bardzo dobra. Lubię ją.

Maskara ma świetne opinie w internecie. W moim odczuciu jest fajna, dobrze rozdziela rzęsy, nadaje objętości, ale powalić na łopatki mnie nie powaliła. Chyba jednak wolę mój ukochany Maybelline Lash Sensational.

Pomadka Grand z kolei opisywana jest jako głęboki róż. Jest to dość ciemnyodcień przy mojej jasnej karnacji. Szczerze mówiąc, jeszcze nie miałam okazji solidnie jej przetestować. Na co dzień jest dla mnie nieco zbyt intensywna, więc czeka na swoją szansę.

 

Podsumowanie

 

Powiem Wam, że ja jestem niesamowicie zadowolona z tej palety. Cienie to zdecydowanie moje kolorki, mam tu mix wykończeń, coś ciepłego, coś chłodnego, bardzo dobrą jakość. Super. Z róży i bronzerów korzystam regularnie, przy mojej karnacji sprawdzają się świetnie. Nawet rozświetlacza używam, mimo że to najsłabszy punkt palety. Maskara jest fajna, kredka też. Pomadkę muszę jeszcze sprawdzić, ale obstawiam że i ona nie zawiedzie. Szczerze? Absolutnie nie żałuję zakupu i przy okazji następnych wyprzedaży na pewno będę polowała na kolejne cudeńka tej marki.

A Wy znacie Tarte? Korzystacie z ich produktów, choćby słynnego na cały świat korektora Shape Tape?
Koniecznie dajcie znać.

PODOBNE POSTY

11 komentarzy

    1. Madzia, to tak jak ja 😀
      Ekspert ze mnie żaden, ale frajdę sprawia mi to ogromną, to się bawię 😉

  1. Już kilka razy zamawiałam kosmetyki Tarte – często mają fajne promocje. Mam i bardzo lubię korektor shape tape. Poza tym pomadki (mają ciekawą, piankową konsystencję, ale niestety schną wieki i nie są zbyt trwałe) i kilka ich paletek (też jestem cieniomaniaczką).
    Ten zestaw świąteczny też dorwałam, plus świąteczny zestaw pędzli. Cienie z zestawu to zdecydowanie moje ulubione cienie Tarte.
    Ostatnio zamówiłam ich nową paletę z syreniej kolekcji – mam nadzieję, że będzie równie dobra.

    1. Widzę, że kolekcję ich produktów masz spora. Super 🙂 Ja dopiero zaczynam przygodę z tą marka, ale już się ostro wkręciłam 😉
      Teraz marzy mi się podkład Shape Tape nawilżający, bo próbka mega mi podeszła, ale zamówię tylko jak wreszcie obejmie go jakieś promo ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *